Hej,
TO NIE JEST WGW.

Tak sobie myślę, jak to jest mieć fajne życie i robić to, co się lubi, i być w tym dobrym, szczególnie jeśli inni mówią Ci, że „to głupie, odpuść”.

I jest taki pan, no przechuj – Stefan Holm (jeśli są tu jacyś fani lekkoatletyki, to nie muszę przedstawiać, btw nienawidzę Babiarza).

Więc, pan Stefan to człowiek, którego ciężko zdefiniować, wykopki powiedziałyby, że przegryw, bo niski (no dobra, ma ten 1,81), ale jednocześnie… szczęka Chada. Holm to jeden z najlepszych skoczków wzwyż w historii tej dyscypliny, pomimo niskiego (jak na skoczka) wzrostu i faktu, że jakieś milion razy słyszał „no panie z takim wzrostem to nie ma opcji” co brzmiało pewnie jak „inoutochytosztefanyyniee”, bo tak brzmi szwedzki, został mistrzem olimpijskim, czterokrotnie halowym mistrzem świata, a jego najlepszy rezultat to 2.40 m. Technika, skoczność to totalna wirtuozeria (polecam wpisać Stefan Holm na youtubie).

Czym zajął się Stefan po zakończeniu sportowej kariery?
Otóż Stefan buduje z klocków lego i wydaje książki, w których umieszcza zdjęcia swoich budowli.

Dodatkowo jego syn Melwin (16 lat) ma szansę również rozwinąć tak niesamowitą karierę, jednak ma problem z wyborem dyscypliny, bo jest najlepszy w historii szwecji w trójskoku, skoku w dal i skoku wzwyż, typie dorastaj, bo czekam z popcornem.

#sport #lekkoatletyka #skoki #ciekawostki